Precz teletubisiom!
Paranoja si? szerzy. Ca?a Unia Europejska (i nie tylko) ?mieje si? z poczyna? naszych pos?ów. To, ?e nasz sejm bardziej przypomina cyrk to wiadomo chyba ka?demu od dawna, ale ostatnio nie wiem czy mam si? ?mia? czy p?aka?. Najpierw Tinky Winky przed s?dem lustracyjnym, a co pó?niej? Strach si? ba?...
PS Pono? Ć»wirek kr?ci z Muchomorkiem…
!dnert ywoN
.ac?ok od ot ?atyzcod ?dar ilad yzrótk ,hciktsyzsw maiwardzoP .metra? mywosilirpa amirp my?zein jeinmjanyzrp A !metih mywizdwarp ot ?is einats e? ,?zd?S .?gawu ogein an ?icórwz i tsket zsan ?in?óryw ifartop eiwilpt?wein oc zezrp ,utsket uinacarwdo ano y?u?s eic?ilel?ymod ?is ?uj enwepaz kaJ .text-reverse :eiciwonaiM .?dotem ?won CSS3 ijcakifyceps od ?adod onoiwonatsop ?izd uc?ok W .eicenretni w ?is ?in?óryw mi o?ilowzop yb oc ?ogezc einezdaworpw o ?b?orp z ataiw? oge?ac z wóktalotsan do eliam zezrp enawypysaz o?yb W3C usazc ogezs?u?d dO
.AkLaF iktalotsan zezrp anaibleiwu yzc L33T kaj einda?ks eikat y?atswop ogetalD .???zc anzcyrotyrem ein a ,d?lgyw ?is ejats metkepsa myzsjein?aW .utsket ?bodzo an ?gawu ?is acarwz jeic??zc zaroc (hcikslop einlógezczs) hcagolb aN
Hint: czytaj od do?u do góry, od prawej do lewej.
Wal? tynki
Wal? tynki…
14. lutego Roku Pa?skiego oboj?tnie-jakiego. Mróz na zewn?trz i zabluszczone oczy. Wal? tynki… Poni?ej linii parapetowej. Zimna ?ciana. No to mi si? nie chce. Wstaj? wi?c i drapi?c si? po ty?ku kurs na ?azienk? obieram. Wal? tynki… Ale tam nie ma. Na ?cianie jakie? p?ytki z niewiadomo czego. Mama i tak krzyczy, ?ebym si? uspokoi? i my?, bo kolejka czeka. Siostra si? pl?cze. Cze?? siostra! Wychodz? ju? umyty. Wal? tynki… Wal? tynki… No ale ma?o czasu przecie?! Dziesi?? po, a wpó? do trzeba, ?eby przed korkami zd??y?. Wal? tynki… Id? do samochodu. I myk. Jestem w Ćwi?tyni Wiedzy. Zanim tam dotr?, zadaj? sobie kilka takich pyta?, na które od d?u?szego czasu odpowiedzi szukam. Jak znajd?, to umr?. Czyli ?e jestem w szkole. Wal? tynki… Szara masa. P?dz? gdzie?. P?dz?. A dok?d to? Niewa?ne przecie?! Wal? tynki… Parapety ociekaj?ce ?lin?, parapety ociekaj?ce lud?mi. Ludzie ociekaj?cy lud?mi. Ludzie ociekaj?cy. Wal? tynki… Ale pani si? dziwnie patrzy. Na mnie?! A oni?! Pi?stki zaciskam i czem pr?dzej, czem pr?dzej! G?upie u?mieszki i udawana sympatia. Jak ju? dotkn? wszystkich spoconych r?k i spokojnie usi?d?, wracaj? pytania. Te z przed szko?y. Tyle, ?e ze zdwojon? si??. Wal? tynki… No ale do klasy czas wchodzi?. Wal? tynki… Ale wirtualnie jeno, bo siedz? na ?rodku, to mam daleko. Jedna kole?anka, co jej twarz ta?czy, gdy ona si? u?miecha. Ta kole?anka, co onegdaj wzrokiem swoim dusz? moj? pali?a na co dzie?... teraz spojrze? kolegi, co lubi pomaga?, unika. Niedobra. No bo nic si? nie sta?o. Skoro nic, to ja dzi?kuj?, ale ko?cz? kurs na tym przystanku.
Wal? tynki…
Druga kole?anka. Ona jeszcze nie wie. Jest kole?ank?. Ale osobi?cie bardzo by?bym rad, gdyby awansowa?a. Stopie?, mo?e nawet dwa. Wszystko le?y w jej gestii. Czy b?dzie chcia?a. I czy ja b?d? umia?.
Wal? tynki…
W gruncie rzeczy, to boj? si? samego siebie. Ale to nie o to idzie. Przecie? jest Dzie? Zakochanych. Wal? tynki… Troch? si? obsypa?o. Krzycz?, ?e b?d? sprz?ta?. Bardzo dobrze. Lubi? pomaga?. Socjalizm, te sprawy. Nikt po mnie sprz?ta? nie b?dzie!
Wal? tynki… Jestem w domu. Komputer cyk. Kapcie cyk. Herbatka cyk. Pytania cyk. Cyk. Wal? tynki… G?o?na muzyka i druga herbata. W telewizji wszyscy si? kochaj?. Kurde, jak cudownie. Wybacz mi, ?e zerwa?em wi?zi, ale tylko mi?o?? w tej chwili prawdy mo?e da? nam szans? na sukces. Wal? tynki… Dwa esemesy. Operator sieci zg?upia? i chce mi da? ZA DARMO samochód. Musz? tylko pod podany numer wys?a? odpowiedzi na podane pytania. No i Micha?. Próba o 12. Rodzice wracaj?. Mama ma czekoladki od taty. Bardzo ?adnie. Nadziewane, czy nie ? Mog? by?.
Nic ciekawego po drodze. Jaki? posi?ek, jaka? nauka. TV Mi?o?? nadaje audycj? o ludziach, którzy nigdy nie kochali i nie byli kochani. Kupili sobie jednak tak? pierdó?k? do kr?cenia loczków i rz?dz? na parkiecie, a tak?e w wielu innych miejscach (urz?d skarbowy, komunikacja miejska, market na peryferiach). Wal? tynki… i id? spa?. Bo ludzie to nie wiedz?... Wal? tynki… Dziewczyny…
Starczy.
Kuba Sadowski
PS Z racji, ?e okazja jest jak najbardziej ‘ta’, chcia?em z tego miejsca pozdrowi? wszystkie dziewczyny, które na przestrzeni wieków podoba?y si? mi. I te, które da?y mi wszystkie jak jeden m??, a raczej ?ona, do zrozumienia, ?ebym si? wali?. Czyli te same w sumie. Macham do Was nami?tnie.
______
Ćčród?o: http://www.malachowianka.plock.org.pl/felietony/index.php?id=030213
To z?a kobieta by?a...
Ćwi?ta to fajny okres. Ka?dy lubi ?wi?ta! No mo?e nie ka?dy… Ale ja lubi?. W ?wi?ta dziej? si? ró?ne dziwne rzeczy. Wiem, ?e ju? prawie luty, ale co szkodzi powspomina??
Choinka, rodzina, prezenty, wspólne ?piewanie kol?d – no wiecie, te sprawy. Niby okres, ?e trzeba by? dla ka?dego mi?ym, uprzejmy, bla bla bla… Ci??ko jednak nie my?le? o grzechu, gdy si? zobaczy tak? babeczk?.
By?a wspania?a. Nieco pulchna, ale nikt nie jest doskona?y. Z drugiej strony tak krucha i delikatna, ?e a? strach j? by?o dotkn??. Ćlinka pociek?a k?cikiem ust, lecz pr?dko si? ogarn??em, po m?sku ocieraj?c twarz r?kawem. Czó?ko spocone, r?ce dr??ce… Czu?em si? jak po 3 dniowej imprezie, gdy gard?o zaczyna dopada? niesamowite poczucie sucho?ci. G??boki oddech. Jeszcze jeden. Kolejny. Nadal nie pomaga. Prze?kn??em ?lin? z g?o?nym GULP.
Szybkim spojrzeniem w ko?o ogarn??em co si? dzieje. Nie jest ?le. Wszyscy faceci oczywi?cie dostrzegli tak dorodn? sztuk?, ale jeszcze nikt nie odwa?y? si?. Spróbowa? czy nie? – my?li kot?owa?y mi si? w g?owie. Mo?e nie warto. Mo?e to tylko chwilowe zauroczenie, kolejna pokusa w ?yciu.
Sytuacja zacz??a si? klarowa?. Wszyscy zaj?li si? sob?, unosi? si? nieprzyjemny gwar, a ona tam sta?a. Samotna, spogl?daj?c ukradkiem na mnie. U?miecha?a si? do mnie. Nie, nie mog?em si? jej oprze?...
To cia?ko wymaga?o skosztowania. Có? za babeczka...
Grudzie? to chyba dla wi?kszo?ci czas oczekiwania na ?wi?ta Bo?ego Narodzenia. Ju? za par? dni ubierzemy choink?, spotkamy si? z rodzin?, b?dziemy ?piewa? kol?dy, pójdziemy si? pomodli? na pasterk?.
No w?a?nie, czy aby na pewno tak b?d? wygl?da? tegoroczne ?wi?ta? Przyozdobione ju? od d?u?szego czasu sklepy zach?caj? nas podszeptuj?c na ka?dym kroku “chod?, kup prezent i zostaw u nas mas? pieni?dzy”. Ludzie, których pytam o ?wi?ta nie mówi? o swej rado?ci, ?e b?dzie okazja spotka? bliskich, ?e mo?na si? radowa? w ten szczególny dzie?... Nie. Najcz??ciej odpowiadaj?, ?e nie maj? pomys?u na prezenty, ?e brakuje im pieni?dzy, itd.
Dziwne, ?e w kraju, gdzie praktycznie ca?e spo?ecze?stwo (z drobnymi wyj?tkami) uwa?a si? za katolików niewielu ju? pami?ta o co chodzi w tym ?wi?cie. Bo?e Narodzenie sta?o si? czasem kiedy czekamy na prezent, zjadamy karpia i zadowoleni cieszymy si? lenistwem, bo nie trzeba i?? do szko?y/na studia/do pracy. Co po niektórzy mo?e si? przemog? i pójd? na pasterk?, gdzie od co drugiego “wiernego” zionie tak alkoholem, ?e mo?na si? upi? samym powietrzem. Jak to uj?? kiedy? mój katecheta “na pasterce wierni nie przewracaj? si? tylko dlatego, ?e nie ma gdzie upa??”.
Prezenty to te? dziwna sprawa. Nie musimy przecie? co roku wydawa? mas?. To nie o to chodzi. Z do?wiadczenie wiem, ?e nawet najmniejszy i najbardziej skromny upominek potrafi ucieszy?. Rado?? te? powinni?my czerpa? z dawania, a nie kl?? pod nosem, ?e nie dostali?my znowu tego na co liczyli?my. Trzeba doceni? gest, a nie to, ?e kto? wyda? na nas kup? forsy.
Mam nadziej?, ?e poczujecie magi? tych ?wi?t i b?d? one dla was wyj?tkowe. Nie dajcie si? wp?dzi? w sid?a marketingu. Mam nadziej?, ?e Bo?e Narodzenie nie stanie si? w przysz?o?ci ?wi?tem, którego jedynym efektem b?dzie podliczanie jak bardzo nadszarpn?li?my domowy bud?et.

